Cytuj:
A ja delikatnie ponawiam pytanie.
Jak sprawa z odwołaniem się od mandatu, za wyprzedzanie?
Po roku i 4 miesiącach pism i batalii, znalazłem się na sali rozpraw sądu rejonowego. Nie będę wspominał nazwiska sędziego, ale po wpisaniu go w google, jest tłusto i grubo o jegomościu. Ogólnie skracając, gorzej trafić nie mogłem.
Rozprawa zakończyła sie nieprawomocnym orzeczeniem o mojej winie, po ocenie biegłego sądowego sędzia dołożył mi kolejny zarzut o przekroczenie prędkości i dodatkową grzywnę w wysokości 2k.
Suma sumarum z kosztami biegłego i kosztami sądowymi z 1000zl i 8pkt zrobiło się już 6500 i 9pkt.
Inspektorzy ani żaden reprezentujący ich nie był obecny na rozprawie, przez cały okres tego cyrku do chwili obecnej nie przedstawili żądanych przez mojego obrońcę dokumentacji, ogólnie ślizganie się z tematem.
Sędzia w ogóle tworzył swoją wersję definicji znacznej różnicy prędkości, a wyrok zdawało się że był już przygotowany przed rozprawą i moimi zeznaniami i tłumaczeniami.
Na pi ta lam się dalej, aktualnie złożona apelacja do sądu okręgowego. Główny zarzut wyprzedzania to studnia bez dna, pozostałe kary nie były nawet ujęte we wniosku o ukaranie, a wszystko opiera się o nagranie z kamerki samochodowej do której po dziś dzień nie przedstawiono żadnej homologacji.
Wnioski niech każdy wyciągnie sam. Przyjmując mandat dawno byłoby juz po punktach a 1000zl człowiek by nawet nie odczuł. Ale ja jestem uparty i cisnę va banque
Przy okazji byłem też na kursie kasującym 6pkt, policjant prowadzący poruszał dużo ciekawych spraw i m.in. sam przyznał bezsensowność tego przepisu i że nie jest to niczym innym jak polowaniem na kasę.