| wagaciezka.com - Forum transportu drogowego http://www.wagaciezka.com/ |
|
| Jazda za granicą... http://www.wagaciezka.com/viewtopic.php?t=27259 |
Strona 3 z 4 |
| Autor: | Speedy [ 07 wrz 2010, 13:47 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
Temat widze trochę zboczył z kursu |
|
| Autor: | adasko87 [ 07 wrz 2010, 14:17 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
viewtopic.php?f=45&t=26101 przeczytaj ten temat, chłopaki rozkminiali tam tę sprawę, nie czytałem do końca i nie znam ostatecznej wersji:P |
|
| Autor: | Speedy [ 07 wrz 2010, 17:48 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
Dzięki, już w nim szukałem, no i ile bym nie czytał jasne nie jest... W polsce mi nie potrzeba jeździć narazie, a tam tylko temat o tym jest Dzięki za odpowiedzi |
|
| Autor: | adasko87 [ 07 wrz 2010, 18:27 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
Cytuj: Dzięki, już w nim szukałem, no i ile bym nie czytał jasne nie jest... W polsce mi nie potrzeba jeździć narazie, a tam tylko temat o tym jest
Człowieku ale o czym Ty do mnie rozmawiasz... przepisy w całej UE są te SAME Dzięki za odpowiedzi |
|
| Autor: | Maderfaker [ 07 wrz 2010, 19:59 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
To ja moze za rada IgoR94 napisze, ze tak naprawde to dorabiam do pensji... Tak jak Cyryl pisal, niech kazdy wyobrazi sobie ze ma placic ze swoich pieniedzy za paliwko przy normie 35, a potem przy normie 40l/100, no i co jest latwiej przelknąć? Dalej bedziemy sie przezucac przykladami ze iles tam lat temu to gonilem i zdazylem na styk, i udalo sie rozladowac czy zaladowac? Czy moze zaczniemy analizowac te dziesiatki przypadkow, gdzie gonilem, gonilem a tu zonk, 15.50 wozkowi mowi "ide doma". Oczywiscie dopuszczam do siebie mysl, ze niektorzy maja tak dograną robote i takie napiete terminy ze faktycznie te 3 lub 4km/h robi roznice spedzic weekend w domu czy na parkingu. Po namysle musze jeszcze dorzucic, ze jesli byl bym kiero i mial norme 35, a jadac normalnie (tak jak wszyscy, napewno nie tamujac ruchu) mozliwosc osiagnac np 33 i cos z tego miec (premia, czy "oszczednosci sprzedam":)) to jechal bym mozliwie oszczednie. Wazniejsza kasa w kieszeni niz satysfakcja ze caly dzien ciąłem na odcieciu i dojechałem jeden parking dalej. |
|
| Autor: | Cyryl [ 08 wrz 2010, 6:16 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
Cytuj: ...zrób kilka tysięcy km po górzystych bezdrożach i zachowaj swoje normy, a potem opowiadaj, że się da...
pierwszy raz (1993) terenem górzystym dla mnie były te trzy podjazdy pod Bielefeldem na A2, a woziłem wtedy Jelczem z przyczepą olej Elfa (24t) z Anwerpi do Warszawy, ale prawdziwe górki były dopiero jak tym Jelczem zacząłem jeździć do Włoch przez Brenerro Pass. zdarzało się hamować raz nogą i na przemian ręcznym, ale tak z czuciem aby auta nie postawiło bokiem. potem kursy "normalnym" autem na Włochy przez Szwajcarię (jeździłem tam regularnie przez 3 lata) okazały się dziecinną igraszką. także wydaje mi się, że mam troszeczkę pojęcia o jeździe w terenach górzystych, ale przyznaję po bezdrożach nie jeździłem, zawsze albo autostradami, albo drogami twardymi. w teren nie wjeżdżałem. jednak jeżeli jeździsz w prawdziwym terenie, to w ostatniej firmie miałem kilka 4-osiek, które jeździły w terenie i rzeczywiście muszą mieć one wyższe normy, ale wydawało mi się, że mówimy o standardowym transporcie drogowym. nawet pojazdy typu ciągnik siodłowy z naczepą samowyładowczą częściowo jeżdżący na kopalni, budowie i częściowo po drogach publicznych spokojnie się mieści w 34l/100km przy zachowaniu przepisowego ładunku. |
|
| Autor: | badys [ 08 wrz 2010, 7:54 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
no Cytuj: także wydaje mi się, że mam troszeczkę pojęcia o jeździe w terenach górzystych, ale przyznaję po bezdrożach nie jeździłem, zawsze albo autostradami, albo drogami twardymi. w teren nie wjeżdżałem. |
|
| Autor: | Cyryl [ 08 wrz 2010, 10:39 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
1. jak sam pewnie wiesz taki transport jaki opisujesz nie stanowi większości. jazda za granicą = jazda po lepszych drogach niż w Polsce. 2. jak sam pewnie się domyślasz opisywałem standardowy transport międzynarodowy i krajowy. 3. jeżeli Ty przejechałeś kilka kilometrów w trudniejszych warunkach, nie znaczy że nikt inny tego nie doświadczył, a Twoje doświadczenie jest tylko marginesem całego transportu. |
|
| Autor: | badys [ 08 wrz 2010, 11:19 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
Cytuj:
ciekawy jestem, czy jeżeli któryś z kolegów zabierających głos założyłby własną firmę w Polsce nie w Szwecji spokojnie przełknąłby zużycie 45l/100km, lub zrozumiał podejście swoich kierowców: samochód tyle spali ile musi.
Cytuj: jak to jest, że jeżeli chodzi o własną kieszeń, to każdy doskonale rozumie prawa ekonomii, ale jeżeli chodzi o cudze to nie. rozumiem podejście takie, że jeżeli nie ma norm i nikt tego nie wymaga, to nie jest to priorytetem. ale w wypadku, gdy ta norma jest, często podyktowana względami ekonomicznymi, to trzeba się do niej przynajmniej próbować stosować. Cytuj: [
inni po imieniu KRADZIEŻ. w większości nie są to normy, ale konieczność ekonomiczna. .............................................................................. ..... czasami trzeba działać w interesie kierowców nawet wbrew ich woli. Kto ustala te normy? producent pojazdu? -nie właściciel auta. Dlaczego za normę nie przyjmuje się tego co podaje producent pojazdu? czyżby nie było czegoś takiego? a może producent podaje widełki których w żaden sposób nie może zaakceptować właściciel auta. Rozumiem, że jest to też forma obrony pracodawców przed okradającymi ich pracownikami, tylko nie można całego transportu wrzucić do jednego worka i wszystkich traktować w/g jakiejś normy,Wyobraźmy sobie sytuację w firmie z kilkoma samochodami: jedno jeździ stałą trasą, pełne kółka po autostradach, inny kręci się wokół komina, kolejny śmiga non stop pod ładunkiem, następny 20-30% na pusto - jaka norma? dla wszystkich ta sama? czyli 2 na 4 okrada szefa, a 2 z 4 szef okrada. U mnie w firmie działa to troszeczkę inaczej, nie mamy żadnych norm, nie słyszałem aby komuś szef czy też główny mechanik zwrócił uwagę - za dużo spalasz, mamy natomiast co miesiąc zestawienie wszystkich aut ze średnim zużyciem paliwa na przestrzeni miesiąca. Różnice pomiędzy wszystkimi samochodami są dość spore, na troszkę ponad sto ciągników zaczyna się od 29l i sięga po 39l. Na początku różnice były ogromne pomiędzy samochodami/kierowcami wykonującymi tą samą pracę z czasem poziom wyrównał się natomiast nikt nie ma pretensji do tego który śmiga non stop na północ, że spala więcej niż auta jadące w dół. Były incydenty - przyłapali kilku niemieckich kierowców na kradzieży paliwa, Polacy należą do grupy zużywających najmniej paliwa |
|
| Autor: | Cyryl [ 08 wrz 2010, 18:56 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
transport jak każda dziedzina gospodarki musi przynosić dochód inaczej to nie ma sensu, jeżeli masz niską stawkę, to musisz patrzeć na paliwo. jeżeli fizycznie nie da się utrzymać założonej normy to trzeba dać sobie spokój, bo będziemy dopłacać do tego i za chwilę wszyscy będziemy na bruku. inna sprawa jest jeżeli masz 10 aut i jeżdżą one w bardzo zbliżonych warunkach i różnica w zużyciu sięga 3-5 litrów. wtedy nie jest to kwestia warunków pracy tylko podejścia kierowcy. w pracy korzystałem z transportowego programu komputerowego, gdzie miałem zużcie kierowców z kilku lat i tutaj nie ma już pomyłki. moja nauczycielka w szkole średniej robiłą kartkówkę przed każdą lekcją i oczywiście były klasówki, odpytania, zadania domowe. na koniec miałeś 70-80 ocen. parę kartówek poszło lepiej, w kilku wypadkach ściągnęło się, ale średnia przy tej ilości ocen wyszła zawsze sprawiedliwa. poza tym ja jeżeli miałem wątpliwości sam siadałem na auto i sprawdzałem. z określeniem: "auto spali ile musi" spotkałem się tylko u kierowców słabych, którzy nie zwracali uwagi na to oraz mieli wysokie te zużycie. dobrzy kierowcy zawsze kontrolowali zużycie (niektórzy zapisywali w notesach), ponieważ zwiększone żużycie jest najczęściej również objawem, że silnikowi coś dolega. |
|
| Autor: | wasalister [ 08 wrz 2010, 19:24 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
Nie jestem specjalistą, raczej świeżakiem, ale na KW mnie uczyli, że na zużycie paliwa ma szereg czynników: ciśnienie w oponach, ustawienie spojlerów, utrzymywanie stałej prędkości, unikanie niepotrzebnych hamowań, używanie urządzeń pokładowych i wiele innych. Świadomość o istnieniu każdego z nich może obniżyć zużycie paliwa o kilka procent, ale wszystkie naraz mogą dać znaczące oszczędności, szczególnie w skali roku. 3-4 km/h w jedną lub drugą stronę na pewno należy do tych czynników. |
|
| Autor: | badys [ 08 wrz 2010, 19:43 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
Cytuj:
poza tym ja jeżeli miałem wątpliwości sam siadałem na auto i sprawdzałem.
jeżeli nie znasz auta, chcesz ustalać na nim normę samemu siadając za ster, to zgadzam się z Tobą na każdą normę, na każde zużycie które uzyskasz, -informacyjnie obecnie jeżdżę Actrosem, i wierz mi, że jak do tej pory nigdy nie sprzedałem ani litra paliwa, to po tym zostanę szejkiem naftowym.Cytuj:
poza tym ja jeżeli miałem wątpliwości sam siadałem na auto i sprawdzałem.
Cytuj:
z określeniem: "auto spali ile musi" spotkałem się tylko u kierowców słabych, którzy nie zwracali uwagi na to oraz mieli wysokie te zużycie.
w związku z tym jestem słabym kierowcą, nie robię sobie tego typu notatek, -wiem bez tego ile złom mi spala, może kiedyś tak się robiło w obecnych czasach w autach mamy komputery, licznik główny, licznik dzienny, i dwa liczniki do resetowania w/g uznania kierowcy, również na bieżąco mamy wyświetlane zużycie paliwa dzienne i od ostatniego resetu.dobrzy kierowcy zawsze kontrolowali zużycie (niektórzy zapisywali w notesach), ponieważ zwiększone żużycie jest najczęściej również objawem, że silnikowi coś dolega. podobno odpowiednie naciągnięcie plandeki też daje oszczędności w zużyciu paliwa ok 3 do 4% |
|
| Autor: | Cyryl [ 08 wrz 2010, 19:54 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
Cytuj: Cytuj:
poza tym ja jeżeli miałem wątpliwości sam siadałem na auto i sprawdzałem.
jeżeli nie znasz auta, chcesz ustalać na nim normę samemu siadając za ster, to zgadzam się z Tobą na każdą normę, na każde zużycie które uzyskasz......wierz mi, że jak do tej pory nigdy nie sprzedałem ani litra paliwa, to po tym zostanę szejkiem naftowym... ostatnio sprawdzałem MB Actrosa 4-ośkę i po dniu pracy auto mi spaliło 2l mniej niż kierowcy, pracuje w zawodzie ponad 20 lat i tym autem jeździ od nowości więc ponad rok. nie wymagam, aby auto spaliło mu tyle samo co mi, ale żeby trochę się do tego zbliżył. |
|
| Autor: | Jaccu [ 08 wrz 2010, 22:04 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
No Cyryl, toś mi zadał ćwieka! Ktoś kto nie jeździ na co dzień zagiął gościa, który praktycznie prawie na kole kierowniczym nawet śniadanie zjada? Co do warunków spalania nikt nie wspomniał jazdy w ruchu ulicznym miasta, w terenie górzystym, płaskim, po szosie asfaltowej, szutrze, gruntowej, a to wszystko uwzględniając z warunkami pogodowymi w różnych okresach pór roku, temperatury na zewnątrz, ruchu ulicznego itd. Ile i jakie te zjawiska mają wpływ na spalanie? Nie wspomnę o ogumieniu i jego stanie, zastosowanie spoilerów, stanu technicznego samego pojazdu, naczepy jak i też ile ładunku mamy na sobie. Wśrubowane normy spalania są dowodem, na to że większość firm je stosuje nie dlatego, że się obawiają kierowców-złodziei tylko firma "oszczędza" w ten sposób na swoich kierowcach sporą sumę pieniędzy w zależności od zatrudnianych kierowców, oczywiście to również działa w obie strony, ale na ogół to pracodawcy stosują praktyki obciążeniowe, bo nie słyszałem aby pracodawca za oszczędności w jakiś sposób rekompensował. Zresztą w swoich rozliczeniach VAT firma podaje zupełnie inne sumy spalanego paliwa na dany pojazd czy też w ogólnym rozrachunku. Tu też pracodawca dodatkowo "zarabia" na takowym procederze. Sumy są są nie byle jakie, a jakie? Nie zaglądam nikomu w garki, lecz jak zacznę prowadzić swoją działalność to pewnie będę wiedział o jakie sumy chodzi. Koniunktura rynku pracy w Polsce nie jest korzystna dla akurat w tym przypadku kierowców, najniższa podstawa, krojenie na paliwie, fracht, rozliczanie z kilometra, kilometr ładunkowy, na pusto, nawet diety są zaniżane. Nie ma jednolitości w opłacaniu za pracę kierowcy, a to akurat oni największą robotę w tym interesie robią dla firm. Stawka najniższej krajowej pozostaje największą perfidią, no cóż wielu godzi się na taki układ nie wiedząc, że to właśnie ta stawka podstawy kreuje naszą przyszłą emeryturę, proszę sobie tylko policzyć od tej podstawy, wychodzą grosze! |
|
| Autor: | Cyryl [ 09 wrz 2010, 7:13 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
Cytuj: ...Wśrubowane normy spalania są dowodem, na to że większość firm je stosuje nie dlatego, że się obawiają kierowców-złodziei tylko firma "oszczędza" w ten sposób na swoich kierowcach sporą sumę pieniędzy w zależności od zatrudnianych kierowców...
oczywiście są różni pracodawcy, ale gdy przed 2004 roki stawka za Mediolan była ponad 1200 euro można było specjalnie nie sprawdzać paliwa, ale dzisiaj jest poniżej 1000 euro. wystarczy porównać sobie cenę paliwa z 2003 i dzisiaj, i już będziesz wiedział dlaczego spalanie jest tak ważne.
|
|
| Autor: | Jaccu [ 09 wrz 2010, 8:27 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
Tak Cyryl, zgadzam się z tobą, że spalanie w obecnych czasach ma duże znaczenie i tego nie neguję. Niemniej jednak nie o to mi chodziło w ustalaniu norm przez pracodawców, bo skąd oni te normy wzięli? Od producenta, przejechał się we wszystkich warunkach drogowych z ładunkiem i bez, zakładając, że jest mistrzem kierownicy? Chciałem zwrócić uwagę na to, że większość firm ustala normy nie tylko po to aby ograniczyć spalanie, ale mieć pretekst aby obciążać kierowcę za przepały, zwłaszcza, że firma np. wynagradza za przejechane kilometry, co ma kierowca zrobić jak np. na załadunek jedzie na styk, wiedząc, że już będzie miał poślizg z dotarciem do celu, a dyspozytor dzwoni z zapytaniem dlaczego go jeszcze tam nie ma? Resztę opisałem w skrócie we wcześniejszym moim poście! O takie oszczędności firmie chodzi? Zresztą w światku kierowców wiadomo jaki powód jest, że firmy wprowadziły "normy" bo polski kierowca kradnie paliwo tzn nieoficjalnie, a prawda okazuje się zupełnie inna. |
|
| Autor: | speed291 [ 10 wrz 2010, 1:47 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
W Polskich firmach to odkąd pamiętam to zawsze były normy paliwowe, zaczynając od firm państwowych, przykładowo PKS Tylko te normy to miały górną granice np. 20lat temu na Autosanie H9 norma była 25litrów, teraz ten sam Autosan po 3 kapitalnych remontach a norma 21litrów i każdy się mieści W dzisiejszych czasach nie znam jak na razie w PL firmy która by nie miała normy paliwowej. Tylko te normy powinny być realne a nie brane z księżyca. Podam na przykładzie osobiście znanej mi firmy która posiada 7 zestawów, 4 Volva, 2 Scanie i 1 Magnumkę. Każdy samochód ma ustaloną inną normę: Vv Fh12 420 (2003r.) 36 l. Vv Fh12 420 (2002r.) 34 l. Vv Fh12 460 (2003r.) 34 l. Vv Fh 480 (2006r.) 33 l. Scania 124 360 (1998r.) 31 l. Scania 168 480 (2003r.) 33 l. Magnum 470 (2000r.) 34 l. Normy te to miesięczna średnia. Z tego co mówił właściciel to kierowcom rzadko się zdarza je przekroczyć a jeżdżą tylko po PL z mieszanym tonażem. Najbardziej chwalił kierowce Scanii 124 któremu często norma wychodzi 29-30 l. Normy może nie są złe ale wszystko zależy rzetelności i od podejścia pracodawcy i kierowców do pracy. |
|
| Autor: | filippo [ 10 wrz 2010, 11:55 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
Cytuj: Nie wiem, to bardziej złożona kwestia, ale jeżeli jest np sytuacja taka, jadąc 90 zjawiam się na rozładunku (poniedziałek tydzień A 16.45)10min przed wyjściem gościa który ma mi to ściągnąć, wcześniej jadąc właśnie na odcięciu ok 400km, to przy jeździe o jakieś 5km/h mniejszej prawdopodobnie pocałowałbym klamkę, w efekcie "tracę" 4h czasu pracy, oraz 3h jazdy w danym okresie, gdyż czekam do rana na rozładunek, przez co w tym samym dniu nie podejmuję ładunku lecz w następnym, przez co np zamiast o 5.30 - wtorek ruszać załadowany z Krefeldu unikając korków na zagłębiu, czekam do 8 aż będę mógł ruszyć z pod Bredy, jednocześnie jestem "narażony" na korki przy dojeździe i wyjeździe z zagłębia, czyli następna strata czasu już na początku tygodnia, cały plan na tydzień już jest przesunięty o jakieś 6-10h, przez co zamiast np być w domu, stoję weekend na Fichtenplanie, albo towar który mam dostarczyć na piątek jest dopiero ściągany w poniedziałek o 8rano, przez co nie podejmuję ładunku w poniedziałek-tydzień B o 5.00 (terminówka) w następnym tygodniu mam już jeden nie podjęty ładunek, oraz tracę czas na rozładunek z poprzedniego tygodnia, dlatego mam mniej czasu do wykonania określonych zadań, i jednocześnie podejmuje ich mniej, mniej zadań to mniej zarobionych pieniędzy. Kalkulując to w skali roku może się okazać że mogłem wykonać kilkanaście, kilkadziesiąt kursów więcej. Licząc tylko skali tygodnia, gdy przejedzie się ok 2500km, oszczędzając nawet 2,5euro na 100km to przy 2500km będzie to ok 60euro, 60euro oszczędności w tygodniu A przy niepodjęciu kursu za 700euro w tygodniu B??????????? Tak jak napisałem, nie jestem rozliczany z paliwa, tylko z jak najsprawniejszego dostarczenia towaru. Oczywiście wszystko przy zachowaniu przepisowego czasu jazdy i odpoczynku. Także dla mnie jazda 85 jest jedynie pretekstem dla interesu kierowcy który ma ustaloną jakąś normę, ale na przykładzie który podałem (mogę podać więcej) jest to raczej nieopłacalne dla firmy(dla mnie zresztą też, z racji np pozostania na weekend po za domem) jednak może mieć to sens w firmach które nie mają dobrych cen za frachty, oraz praca się nie zazębia, czyli często jest tak że po rozładunku czeka się jeszcze na adres załadunku. Daje to wtedy mniejszy przepływ pieniędzy, co odbija się również na kierowcy(jego wypłacie) na stanie technicznym auta, w efekcie następuje efekt taki, że kierowca chce sobie sam "dorobić". - "Jedźcie jak najszybciej się da bo czekają na towar od 6 rano". Na miejscu okazuje się, że o 6 ktoś bramę otwiera, o 7 przychodzi pierwszy magazynier, do 8 schodzą się pozostali, do 9 piją kawę i wypalają po 6 papierosów gadając o dupie maryni, o 10 zaczynają rozładowywać, kończą przed 12 żeby zdążyć przed przerwą. - "Jedźcie jak najszybciej na załadunek, towar jest gotowy" - na miejscu okazuje się że z 33 palet gotowych jest 8, więc czekamy. W tzw. międzyczasie wybija godzina 12:00 więc włosi mają przerwę "mandziarę" i do 14 nikt nie pracuje. - "Towar gotowy, rampa nr 3" - okazuje się jednak, że tylko cześć towaru już jest przygotowana a reszta dojedzie z innej hurtowni dopiero następnego dnia. Itp. Itd. Cytuj: w swojej całej karierze nie spotkałem zlecenia transportowego, które uwzględniałoby jazdę ponad 80-85km/h.
Ja mam co raz częściej wrażenie, że jednak robienie kariery w obecnych czasach różni się sporo od tego czego Ty doświadczyłeś i to pod wieloma względami.
|
|
| Autor: | igoR84 [ 10 wrz 2010, 18:17 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
Cytuj: ieszcie się, że do Włoch nie jeździcie. Przykłady powtarzające się każdego niemal razu:
Do Włoch nie jeździmy, jeździmy często do swoich MAGAZYNÓW-oddziałów, które MAGAZYNUJĄ towar który wozimy i jeśli jest potrzeba żeby
- "Jedźcie jak najszybciej się da bo czekają na towar od 6 rano". Na miejscu okazuje się, że o 6 ktoś bramę otwiera, o 7 przychodzi pierwszy magazynier, do 8 schodzą się pozostali, do 9 piją kawę i wypalają po 6 papierosów gadając o dupie maryni, o 10 zaczynają rozładowywać, kończą przed 12 żeby zdążyć przed przerwą. - "Jedźcie jak najszybciej na załadunek, towar jest gotowy" - na miejscu okazuje się że z 33 palet gotowych jest 8, więc czekamy. W tzw. międzyczasie wybija godzina 12:00 więc włosi mają przerwę "mandziarę" i do 14 nikt nie pracuje. - "Towar gotowy, rampa nr 3" - okazuje się jednak, że tylko cześć towaru już jest przygotowana a reszta dojedzie z innej hurtowni dopiero następnego dnia. Cytuj: aktycznie te 3 lub 4km/h robi roznice spedzic weekend w domu czy na parkingu.
czy coś innego załadować jesteśmy roz/załadowani bez KOLEJKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Cytuj: Czy moze zaczniemy analizowac te dziesiatki przypadkow, gdzie gonilem, gonilem a tu zonk, 15.50 wozkowi mowi "ide doma".
większość załadunków i rozładunków mamy w tych samych miejscach, stała praca, więc zonków naprawdę jest nie wiele, także Twoja analiza w moim przypadku się nie sprawdza!!!!!!!!!Dla ścisłości dziś wracając z Gliwic jechałem sobie 70km/h, gdyż to czy będę nawet 20minut wcześniej nie robi dla mnie już różnicy. |
|
| Autor: | badys [ 10 wrz 2010, 22:36 ] |
| Tytuł: | Re: Jazda za granicą... |
czyli reasumując: mam satysfakcję z dobrze wykonywanej pracy, mam satysfakcję z każdego zlecenia transportowego które otrzymałem ale największą satysfakcję mam z wynagrodzenia które otrzymuję, a te z kolei jest uzależnione od ilości pracy wykonanej i tak długo jak długo mam płacone za pracę tak długo będę śmigał na odcięciu. Nie ma dla mnie większego znaczenia czy spalę litr więcej czy mniej, -gdyby firmie naprawdę zależało na oszczędnościach - przestawili by ogranicznik na 85km/h. Można się bawić w bardzo oszczędną jazdę oszczędzając paliwo i marnując czas, a można szanować czas i wykonywać swoją pracę szybko. Są firmy które zarabiają na transporcie, jeżdżą za godne stawki, a są też takie które tną stawki byle za wszelką cenę podjąć ładunek - jeżeli fracht jest na granicy opłacalności - kierowca ma jechać ekonomicznie, oszczędzać na wszystkim, jak nie to jemu się obetnie i fracht będzie zapłacony. Normalnie robi się z tego wyścig szczurów, byle podjąć ładunek - a później płacz bo transport w PL się nie opłaca. Przykład z życia wzięty, dobry kolega, starszy kierowca jeździ pod DHL, pod tą samą spedycją jeździ również znajomy, -obaj są właścicielami zestawów. Dwa zestawy załadowane, wyjazd z R-rza o tej samej porze - rozładunek następnego dnia w Szczecinie. Pierwszy oszczędza i tnie koszty na czym się da -więc czysta ekonomia po drodze 75-85 prędkość robocza, drugi pędzel i ogień. Co się okazało: pierwszemu brakło czasu na rozładunek, drugi rozładował się i dał rady podskoczyć na załadunek. obaj wykręcili pauzy z tym, że jeden jechał się rozładowywać gdy drugi śmigał już do domu. Cytuj: ostatnio sprawdzałem MB Actrosa 4-ośkę i po dniu pracy auto mi spaliło 2l mniej niż kierowcy, pracuje w zawodzie ponad 20 lat i tym autem jeździ od nowości więc ponad rok. nie wymagam, aby auto spaliło mu tyle samo co mi, ale żeby trochę się do tego zbliżył. |
|
| Strona 3 z 4 | Strefa czasowa UTC+02:00 |
| Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Limited https://www.phpbb.com/ |
|